Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
17 postów 5 komentarzy

KONFEDERACJA RODZICÓW

Konfederacja Rodziców - Internetowy dziennik sieciowy - Konfederacji Rodziców

Wojna polsko - łotewska

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Sprawa Kordiana Korytka bulwersuje. Jak 'polscy' sędziowie mogą się tak znęcać nad bezbronnym dzieckiem i odmawiać młodemu Polakowi, prawa do wychowywania, przez wspaniałego, kochającego i wydolnego wychowawczo ojca?

 

Witam

Spotykamy się na blogu Konfederacji Rodziców – największego antysystemowego i prorodzinnego ruchu społecznego w Polsce, którego założycielami są Sławomir Dul i Paweł Dybaś.

Blog nasz obok telewizji internetowej KR-TV   web.facebook.com/KRtelewizja/

stanowi medialne zaplecze Konfederacji.

Będziemy pisać na wszelkie tematy dotyczące Rodziny na tle systemu społeczno- politycznego, ale również na tle zwykłych codziennych spraw.

Zapraszam do współtworzenia naszego dziennika sieciowego.

 

A zaczynamy od mocnego akcentu

- sprawy Kordiana Korytka - jednego z członków KR

- a jednocześnie znakomitego koszykarza, walecznego człowieka a przede wszystkim kochającego ojca.

Kordian był gwiazdą koszykarskiej reprezentacji Polski. Z białym orłem na koszulce dumnie reprezentował nasz kraj na arenie międzynarodowej, niestety nasz kraj, nasze władze i nasze instytucje nie potrafią  reprezentować Kordiana w międzynarodowym konflikcie, w którym walka rozgrywa się o dziecko.  

Gdy przeglądamy fejsbukową oś czasu Kordiana – rok 2013 to czas wielkiego szczęścia i dumy.

Na zdjęciach widzimy jego synka-uśmiechniętego, niebieskookiego, chłopczyka z jasnymi włosami, z podpisem „moja duma”. Szczęście jednak nie trwa długo. 

Mamę chłopca - Ligię, Kordian Korytek poznał w 2003 r., kiedy polska reprezentacja grała mecz na Łotwie. Ligia pracowała w hotelu, gdzie stacjonowała jego drużyna. Spodobała mu się ale na serio zaiskrzyło po pięciu latach, kiedy Korytek z drużyną wrócił na  Łotwę.  W 2010 r. Ligia przeprowadziła się do Polski, jednak  szybko zaczęła tęsknić za ojczyzną. Czuła się samotna: on na meczach albo zgrupowaniach, ona sama. Kiedy na początku 2012 r. zaszła w ciążę, Polska zaczęła ją jeszcze bardziej uwierać. Coraz częściej mówiła o powrocie do „swoich” i coraz gorzej o Polsce i o Polakach, o polskim języku. Wszystko tu przestało jej się podobać. Kordian zgodził się na wyjazd ukochanej, choć bał się,że związek na odległość nie przetrwa.

 26 października 2012 r. w łotewskim Venstspils urodził się jego syn Markus, Korytek czuwał pod szpitalną salą. Wciąż pamięta tamtą radość – „Syn. Pierworodny. Kość z kości. Krew z krwi”. Kiedy zobaczył to małe stworzenie, zrozumiał, po co żyje. „To jest zakodowane w człowieku, ta miłość i poczucie odpowiedzialności” Później, kiedy już między nim a Ligią byłoźle, kiedy namawiała go,żeby zrzekł się praw do syna, bo matka to matka, a ojciec jest niepotrzebnym balastem, miał przed oczyma te małe paluszki. „Ojciec nigdy nie zostawi swojego dziecka”

Pierwsza awantura miała miejsce, kiedy Markus miał siedem miesięcy. Kordian pojechał na Łotwe na kolejne  odwiedziny. Za zgodą partnerki wziął synka do wózka i poszedł z nim na spacer do parku. Tam zatrzymało go czterech policjantów, ponieważ  matka zgłosiła uprowadzenie dziecka. Oddał dziecko i wrócił do Polski. Potem sprawy znów wydawały się iść w dobrą stronę.

Ligia przeprosiła za swoje zachowanie, na znak dobrej woli przyjechała na trzy dni z 11-miesięcznym już dzieckiem na Śląsk. Dogadali się,że chłopiec będzie spędzał co jakiś czas kilka dni z ojcem w Polsce. Tak też było - Markus spędzał czas z tatą w Polsce a potem Kordian odwoził syna mamie. Umówili się też , że drugie urodziny chłopca będą celebrowane w Rybniku, bo pierwsze były na Łotwie.  Gdy zgodnie z umową zabrał synka do siebie na urodziny, na drugi dzień skontaktował się z nim nowy partner Ligii twierdząc, ze uprowadził Markusa matce. Kordian złożył wniosek do sądu polskiego o przyznanie opieki nad dzieckiem, a Ligia zawiadomienie do łotewskiej policji,że ukradziono jej syna oraz wniosek do polskiego sądu, w trybie konwencji haskiej, o wydanie dziecka. Przez cały czas Kordian chciał się dogadać. Proponował ugodę. Ligia nie chciała rozmawiać. Cały dialog oddała w gestię swojego nowego mężczyzny Ventsa.  Ruszyła machina wymiaru sprawiedliwości. Sąd pierwszej instancji, biorąc pod uwagę opinię specjalistów psychologów odmówił zgody na wydanie Markusa na Łotwę z uwagi na dobro dziecka, na silne więzy łączące je z ojcem. Prokurator złożył zażalenie. W tym samym czasie Korytek złożył zawiadomienie do prokuratury,że jego dziecko może być w domu matki krzywdzone - wyszły bowiem niepokojące zachowania i traumy dziecka, na tyle alarmujące,że specjaliści, którzy je obserwowali, czy to z nagrań wideo, czy z obserwacji bezpośredniej, byli zdania,że chłopiec wymaga pomocy. „Kontakt z matką w dniu 27 maja 2015 r. dziecka spowodował negatywne reakcje emocjonalne – dziecko krzyczało, płakało, trudno było z nim nawiązać kontakt. Wystąpiły nasilone objawy lęku oraz zaburzenia snu” – prof. Rybakowski z Instytutu Psychiatrii i Neurologii.

Kiedy jeden prokurator prowadził sprawę o ewentualną krzywdę, jakiej mógł doznać Markus na Łotwie, drugi, w tej samej prokuraturze, zajmował się sprawą o wydanie chłopca matce. Sąd Okręgowy w Gliwicach, nie czekając, aż ta pierwsza zakończy się rozstrzygnięciem, wydał decyzję o wydaniu syna w ciągu trzech dni. W tym czasie, Kordian dowiaduje się,że sąd łotewski odebrał mu prawa rodzicielskie do syna – bez wezwania na rozprawę – wyrok dostał do domu. Zrozumiał,że jeśli chce widywać dziecko musi  je ukryć, bo inaczej je zabiorą i już nigdy go nie zobaczy.  Ukrywał synka przez 3 miesiące, ale jednocześnie wykazywał wolę dogadania się z jego mamą.

Wreszcie 9 marca 2016 doszło do podpisania ugody dotyczącej opieki nad Markusem, zgodnie z którą chłopiec miał mieszkać  z matką, ale tato mógłby raz na dwa miesiące zabierać syna na 10 dni do Polski, a mama nie utrudniać tych kontaktów. Mama miała także wspierać przed łotewskim sądem wniosek o przywrócenie pełni praw ojcowskich, jaki miał złożyć Korytek.REKLAMA

REUgodę poprzedziły mediacje. Sąd zarządził przesłuchanie psychologa, który w trakcie posiedzenia opiekował się dzieckiem w osobnym pomieszczeniu. Matka chłopca wyszła z sali. Potem okazało się,że wraz z dzieckiem wsiadła do czekającego pod budynkiem sądu samochodu. I odjechała w asyście policji. Asysta policji została przyznana matce chłopca na wniosek kuratora zawodowego.

Cała sprawa ugody okazała się być ustawką, która nie miała na celu porozumienie rodziców dla dobra dziecka, a przekazanie chłopca matce. Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gliwicach przyznał,że był to podstęp, ależe wszystko odbyło się w granicach prawa. Obowiązywało bowiem prawomocne orzeczenie sądu o wydaniu dziecka matce w trybie konwencji haskiej. Nie zostało wykonane przez ojca, który ukrywał syna. Ugoda nie została zatwierdzona przez sąd, wobec tego nie stanowi tytułu wykonawczego.

Polska prokuratura postawiła Kordianowi zarzut uprowadzenia i przetrzymywania własnego dziecka wbrew woli osoby uprawionej, pomimo,że nie miał odebranych praw rodzicielskich.

Korytek nadal walczy o możliwość widywania syna. Raz na miesiąc przemierza tysiące kilometrów aby spotkać się z małym Markusem na dwugodzinnym „kontakcie”, i często wraca nawet nie widząc dziecka. W ciągu 7 miesięcy doszło jedynie do dwóch spotkań, podczas których Kordian nie mógł rozmawiać z synkiem po polsku, nie mógł dzwonić do Polski do babci synka, czy pokazywać rodzinnych zdjęć. Dziecko jest wynaradawiane, wyrywane ze swojej tożsamości.

A mimo tak rzadkich kontaktów po 7-miu miesiącach od uprowadzenia Markusa przez matkę przy pomocy polskich instytucji, odbyły się badania więzi synka z tatą, na zlecenie sądu łotewskiego.

…biegły orzekł, ze więzi te są bardzo silne…

 

Będziemy śledzić sprawę Kordiana i wspierać jego działania.

 

KiTka :)

 

KOMENTARZE

  • Proszę zauważyć,
    że niemal zawsze, czy to w sporze z podmiotami zagranicznymi, czy to w sprawach karnych, czy jakichkolwiek innych, polski urzędnik, prokurator, konsul, sędzia, występuje przeciw Polakowi.

    Czyż to nie ciekawe???
  • @AlexSailor 18:34:25
    Może czas sprawdzić (i opublikować, w końcu to "funkcjonariusze PUbliczni") NARODOWOŚĆ urodzenia / pochodzenia "onych" funkcjonariuszy?
    Może TU tkwi wyjaśnienie?
  • Witamy na NEonie :)
    Traktowanie polskich dzieci, ich porywanie i zabieranie rodzicom... brak nawet chęci obrony ich przez polskie sądy to jest temat rzeka.
    Bardzo dobrze, że podobne wpisy będą się ukazywać na naszym portalu.
  • Bardzo pieknie że powstała jakaś zorganizowana forma...
    obrony praw rodziców. To co teraz dzieje się w tej materii nie pamieta nawet najciemniejsza komuna. Proceder porywania dzieci (w Polsce codziennie giną dzieci), zabierania rodzicom itd, itp jest barbarzyństwem takim samy jak wojna przeciw jakiemuś narodowi. Trzeba te sprawy szeroko nagłaśniać, pozyskiwać do współpracy rodziny poszkodowane, tworzyć organizacje pozarządowe a potem koalicje tych organizacji i naciskać na posłów, przedstawiać im jak to ich prawo działa w praktyce, bo oni są przekonani, ze stanowią dobre prawo. Nie ma innego wyjścia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031